Zeszłej jesieni okazało się, że nasza Rodzinka się powiększy :)
Ponieważ sytuacja wymagała abym na czas radosnego oczekiwania zrezygnowała z pracy zawodowej - tak też się stało. Po 4 miesiącach "wegetacji" wróciłam do żywych :)
A żeby przy okazji przymusowego odpoczynku zająć czymś ręce (i głowę) podążyłam w stronę mojej "magicznej" szuflady z szydełkami, kupiłam nowe włóczki i powstały dwie "owadzie" czapulindy - biedronka i pszczółka :)
I moja cudna chusta - Aniu dziękuję za inspirację :*
Potem posypały się zamówienia a wraz z nimi urocze kompozycje dla słodkiej klienteli :)
Potem posypały się zamówienia a wraz z nimi urocze kompozycje dla słodkiej klienteli :)
W tym dziergankowym szaleństwie nie mogłam zapomnieć o mojej 'domowej klientce' :) wszak ona dzielnie wspiera mamę w robótkowych poczynaniach, a nawet sama bierze szydełko i nitkę i "sije ciapećki" dla lali :D
Piękne czapki, mój faworyt to model biedronkowy :)
OdpowiedzUsuń